Kontrola w treningu, czyli co jest naprawdę ważne?


   Z pewnością ponad połowa środowiska słysząc hasło „kontrola”, kojarzy je z dopingiem. Ale gdy dodamy do niego drugie hasło, czyli „trening”, sytuacja się zmienia. Rzecz będzie więc o kontroli procesu treningowego, niezwykle ważnym aspekcie warunkującym skuteczność naszych kolarskich starań o swój rowerowy Mount Everest.

   Większość kolarzy skupia się na odpowiednim zaplanowaniu treningu i jest szczęśliwa, gdy dysponuje już odpowiednim programem treningów na najbliższy sezon/okres/miesiąc – niepotrzebne skreślić. Jednak, co niezwykle ważne, oprócz prawidłowego zaplanowania poszczególnych jednostek treningowych warto jest wiedzieć co i jak kontrolować, tj. w jaki sposób ustalić czy wykonaliśmy zadania prawidłowo oraz jaki przyniosło to efekt. Właśnie temu służy zagadnienie kontroli procesu treningowego.

   Na kontrolę składają się nie tylko liczby związane z treningiem, czyli przejechane kilometry, czas spędzony na siodełku, średnia prędkość, tętno, kadencja czy waty. Drugą, niezwykle ważną kwestią jest jakość wykonania treningu i jego wpływ na nasz organizm. Jakie są poszczególne etapy kontroli?

  1. Ustalenie obecnego poziomu – nie trzeba chyba tego tłumaczyć zbyt szeroko; chodzi przede wszystkim o szereg metod diagnostycznych, które pozwolą nam określić, w jakim momencie znajdujemy się z naszą formą oraz umiejętnościami, a także o subiektywną ocenę naszych własnych umiejętności.
  2. Porównanie stanu rzeczywistego ze stanem zamierzonym – i tutaj mamy dwie opcje: albo wszystko idzie zgodnie z planem i nadal podążamy odpowiednią ścieżką, albo też stan rzeczywisty różni się od zamierzonego i należy zastanowić się nad przyczynami znalezienia się w takiej sytuacji.
  3. Wprowadzenie korekt do programu treningowego – gdy już zastanowiliśmy się co w naszych planach (lub w ich wykonaniu) jest/było złe i znamy przyczynę nieosiągnięcia zamierzonych celów, czas na wprowadzenie poprawek. Bez obaw – wszelkie nieprawidłowości, wykryte odpowiednio wcześnie, pozwalają na korekty, które nie wiążą się z nieudanym sezonem lub znaczną jego częścią.
Warto kontrolować czy podążasz właściwą drogą...

  Warto kontrolować czy podążasz właściwą drogą…

   Warto w tym miejscu zastanowić się nad tym co i jak oceniamy. Różne ćwiczenia lub połączenia kilku jednostek treningowych mogą skutkować odmiennymi efektami treningowymi. A efekty te, oprócz oczywistych, czyli bezpośrednich, odczuwalnych w trakcie wysiłku i zaraz po nim, mogą być również przedłużone, a więc zauważalne w dalszych fazach regeneracji, a także kumulatywne (utrzymujące się przez dłuższy okres czasu), które są rezultatem dużej liczby treningów. Jeżeli wykonałeś mocny trening i po nim czujesz się ok, kierując się entuzjazmem wykonasz podobną jednostkę po raz drugi i trzeci, zastanów się najpierw, czy oprócz bezpośredniego efektu, nie doprowadzisz organizmu do przetrenowania spowodowanego nieumiejętnym szacowaniem efektów długotrwałych (kumulatywnych).

   Z pomocą przychodzą proste narzędzia, które wykorzystuję w pracy ze swoimi zawodnikami. Są to:

  1. Dzienniczek treningowy, który służy do dokumentowania pojedynczych sesji treningowych, a także danych nie związanych z treningiem, nawet w dni wolne od aktywności fizycznej.
  2. Zestawienie obciążeń (tygodniowe, miesięczne oraz roczne) – jako trener sam wykonuję takie zestawienia wyręczając tym samym zawodników od kolejnej „papierkowej roboty” – wystarczy, że mają do wykonania mocny trening, a po nim trzeba jeszcze nie tylko wypełnić dzienniczek, ale również zadbać o odpowiedni posiłek, higienę, odpoczynek, a także o sprzęt. W takim zestawieniu znajdują się m.in. informacje o czasie trwania jednostek treningowych oraz poszczególnych ćwiczeń, sumie przejechanych kilometrów, liczbie treningów, ale także danych informujących o samopoczuciu zawodnika i reakcjach na treningi.
  3. Podsumowanie miesięczne tworzone przez zawodnika, w którym ocenia on swoje poczynania w bieżącym miesiącu i dokonuje analizy tego co w treningach było pozytywne, a co negatywne i dlaczego tak się działo.
  4. Dokumenty związane z udziałem w wyścigach, czyli plan przedstartowy (zgadnij kiedy tworzony ;) oraz komentarze po wyścigu.

   Wydaje się, że jest to dużo „papierologii”, ktoś powie, że niepotrzebnej, że lepiej skupić się na samej jeździe. Ale gromadząc te dane, możemy później sprawdzić co w konkretnych momentach pomagało, a co przeszkadzało w osiągnięciu naszego celu – jak wpływały poszczególne cykle na danego zawodnika i jak dzięki temu kształtowała się jego dyspozycja, od której przecież w znacznej mierze zależy motywacja do podejmowania kolejnego wysiłku i stawiania sobie kolejnych, wyższych celów, układania nowych planów. I tutaj koło się zapętla – pamiętaj, że najlepszy plan, bez wprowadzenia opisanej tutaj kontroli, w 90% przypadków będzie nieprawidłowo wykonany. I absolutnie nie chcę straszyć, ale po treningu bierz się do pióra ;)