„Ograniczenia siedzą w nas” – podsumowanie grudnia Pawła Dawidejta


Współpracę z Łukaszem rozpocząłem w listopadzie 2014. Pierwszy trening wykonałem 26.XI, jednak prawdziwa „zabawa” zaczęła się w grudniu. Trochę obawiałem się, czy wystarczy mi czasu na treningi i czy będę na tyle obowiązkowy aby realizować systematycznie program. Jak widać na poniższych wykresach, moje obawy były przesadzone. Niewielkie pomyłki się zdarzały ale nie w złej wierze, po prostu czasem aby szybciej ewakuować się z domu na trening, spojrzałem w złą rubrykę i błędnie odczytałem plan. Duże słowa uznania należą się mojej Żonie, która powoli zaczyna rozumieć sens wykonywanych przeze mnie ćwiczeń i cel, do którego dążę.

Sam w związku z planem, który mailowo otrzymuję co wtorek, staję się bardziej obowiązkowy, bo wiem, że jest praca do wykonania a cel jest w zasięgu ręki.W poprzednich miesiącach, przed rozpoczęciem treningów z Oxygen Cycling, z moją obowiązkowością bywało różnie. Z zaplanowanego treningu czasami rezygnowałem z błahych powodów (deszcz, wiatr, spotkanie ze znajomymi lub „bo coś”). Obecnie nie zatrzyma mnie minusowa temperatura, deszcz czy wizja dwugodzinnego kręcenia na trenażerze. Ograniczenia siedzą w nas, a deszcz, śnieg, wiatr, czy diabeł siedzący na ramieniu zwany świadomością, który czeka na chwilę zawahania aby zniweczyć plan treningowy to tylko „Matrix„. Muszę się jakoś motywować, ponieważ treningi wykonuję sam. Może to i lepiej, nikt nie narzuca tempa i nikt nie zamula, jak zrobię coś źle, to mam pretensje tylko do samego siebie i wiem, że trzeba to poprawić.

Poniżej obiecane wykresy, na których wyraźnie widać ile kilometrów przejechałem w tym roku i ile razy wykonałem trening. Wystarczy popatrzeć na listopad i grudzień: odpowiednio 649 i 822,8 km – tyle nie zrobiłem nawet latem :) W takim tempie spokojnie w 2015 dobiję do 9000km a to już dystans samochodowy. Podobnie przedstawia się ilość treningów: w listopadzie i grudniu odpowiednio 19 i 22, wstyd się przyznać ale w maju trenowałem tylko 16 razy. Idąc dalej w liczbowe podsumowania, w grudniu na rowerze spędziłem 34 godz. i 50 minut, tendencja jest wyraźnie wzrostowa. 

Paweł Dawidejt kilometry styczeń Paweł Dawidejt treningi styczeń

 

Grudzień nie jest idealnym miesiącem do trenowania z kilku względów: Święta, sporo wolnego w pracy i szansa na spotkania z długo nie widzianymi ludźmi, przeszywające zimno oraz myślenie, że pierwsze starty „dopiero” w połowie kwietnia. Dodatkowo zawsze w grudniu łapie się dodatkowe kilogramy. Mi udało się zrealizować plan i nie przytyłem, ba nawet udało się 2kg odesłać w niepamięć a wcale się nie oszczędzałem (no, może trochę). Podsumowując grudniowe zmagania, bardzo pozytywnie patrzę w nowy rok i czekam na kolejne sesje treningowe. Dziś tj. 31.12.2014 rowerowo zamykając rok wiem, że się nie wycofam, pomimo, że będzie już tylko trudniej, ale na to jestem przygotowany…

…Welcome to the Grind!

 

 


2 thoughts on “„Ograniczenia siedzą w nas” – podsumowanie grudnia Pawła Dawidejta

komentowanie jest wyłączone