Zaczynamy wiosnę, czyli Paris-Nicea vs. Tirreno Adriatico!


Astronomiczny początek wiosny przez najbliższe 30 lat przypadać będzie na 20 marca. Co prawda to dzień wcześniej niż nas uczyli w szkołach, ale mimo wszystko można by zapytać – nie można tego jakoś przyspieszyć? Teoretycznie nie, ale jeśli jesteś kibicem kolarstwa to obecny weekend możesz z czystym sumieniem uznać za początek tej wspaniałej pory roku. Dzisiaj Strade Bianche, a później kilkanaście dni emocji związanych ze zmaganiami najlepszych kolarzy na świecie w dwóch wyścigach wieloetapowych należących do World Touru – Paris-Nicea (od 8 marca) i Tirreno Adriatico (od 11 marca). Zapraszamy do prezentacji i porównania tych dwóch wyścigów!
 

HISTORIA

Od kiedy z kalendarza World Tour zniknął Tour of Beijing, tak naprawdę każdy z wyścigów z tej serii ma bogatą historię, o której aż trudno nie wspomnieć przy okazji tych dwóch wieloetapówek. W tej kwestii więcej można napisać o Paris-Nicea, nazywanym często „Wyścigiem ku Słońcu”. Oczywiście ten przydomek nie wziął się znikąd – zazwyczaj kolarze startują w Paryżu lub jego okolicach w deszczowej, zimnej pogodzie, a kończą w okolicach Nicei ogrzewani promieniami słońca (choć ostatnimi laty pogoda nie zawsze dostosowywała się do tej zasady). Po raz pierwszy został on rozegrany w 1933 roku, a wygrał go Alphonse Scheppers, 2-krotny zwycięzca Liege-Bastogne-Liege. Podobnie jak inne imprezy sportowe, miał kilkuletnią przerwę ze względu na II wojnę światową, jednak również po niej były problemy z jego wznowieniem. W latach 40. XX wieku odbył się zaledwie raz, został reaktywowany w 1951 roku.
 
W latach 60. na świecie panowali Francuzi – Jacques Anquetil i Raymond Poulidor, którzy na trasie Paris-Nicea walczyli ze sobą równie zaciekle jak na Tour de France. Zdecydowanie lepiej z tej bitwy wyszedł Anquetil, wygrywając wyścig aż 5 razy. Poulidor ani razu nie zdołał go pokonać i stanąć na najwyższym stopniu podium, jednak udało mu się to później, w 1972 i 1973 roku (jego 13. i 14. start w Wyścigu ku Słońcu!), kiedy Anquetila nie było już na kolarskich trasach. W latach 1969-1971 w wyścigu dominował oczywiście nie kto inny jak Eddy Merckx. W 1982 roku nieoczekiwanie najlepszy okazał się nieznany szerszej publiczności Irlandczyk. Nazywał się Sean Kelly. Francuzi mieli jeszcze wiele okazji żeby zapamiętać jego nazwisko, bo znalazło się ono na szczycie listy wyników także w kolejnych 6 edycjach, dzięki czemu jest rekordzistą jeśli chodzi o liczbę zwycięstw w całym wyścigu. Po nim więcej niż raz w Paris-Nicea tryumfowali jeszcze Indurain, Jalabert, Winokurow i Contador. Co tu dużo mówić, lista zwycięzców robi duże wrażenie. Od 2002 roku wyścig organizuje ASO. Rok później po wypadku na jego trasie zmarł w szpitalu Kazach, Andriej Kiwilew.
Damien Gaudin odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w zawodowym peletonie, prolog wyścigu Paris-Nicea 2013, Źródło: Wikimedia Commons

Damien Gaudin odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w zawodowym peletonie, prolog wyścigu Paris-Nicea 2013, Źródło: Wikimedia Commons

 
Historia Tirreno Adriatico, czyli „Wyścigu Dwóch Mórz” jest o ponad 30 lat krótsza. Rozgrywany jest od 1966 roku, kiedy wygrał znany włoski kolarz, Dino Zandegu, już wtedy miał bardzo dobrą obsadę, co nie jest normą przy pierwszych edycjach wyścigów. Od początku był przedstawiany jako odpowiedź Włochów na Paris-Nicea, by mieszkańcy Italii mieli lepiej przygotować się do Mediolan-San Remo. Dziwi fakt, że w XX wieku tylko 3 zawodnikom udało się wygrać oba włoskie wyścigi w tym samym roku. Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, ani razu w wyścigu nie startował kolarz wszech czasów, Eddy Merckx, co wykorzystał jego wielki przeciwnik, Roger De Vlaeminck, wygrywając tam w latach 1972-1977. Na liście zwycięzców nie ma przypadkowych zawodników, a mimo odwiecznej rywalizacji z Paris-Nicea znajdziemy tam Francesco Mosera, Tony’ego Romingera, Oscara Freire, Fabiana Cancellarę czy Thomasa Dekkera, który niedawno próbował pobić rekord w jeździe godzinnej. Na początku XXI wieku trasa była nieco łatwiejsza, co przyciągało jeszcze większą liczbę faworytów Mediolan-San Remo, jednak w ostatnich kilku latach organizatorzy zmienili znacząco tendencję, przez co poprzednie 4 edycje wygrywali Nibali, Contador i Evans.
 

TRASA

Jeśli już wspomniałem o zmieniającej się trasie Wyścigu Dwóch Mórz, to trzeba zauważyć, że na przeciwległym biegunie jest Paris-Nicea, ceniona za trzymanie się pierwotnego charakteru i nie podążanie w stronę wynajdywania coraz większych trudności dla kolarzy. Nie oznacza to oczywiście, że trasa jest łatwa – w tym roku zacznie się 7-kilometrowym prologiem, po czym będziemy mogli oglądać walkę sprinterów na 3 kolejnych, płaskich etapach, ale później do gry wkroczą górale. Na odcinku sygnowanym numerem 4. znajduje się aż 8 górskich premii, w tym podjazd na metę, 10-kilometrowy Croix de Chaubouret o średnim nachyleniu 6,7%. 5. etap to dobra okazja dla harcowników, dosyć płaski etap z krótkim podjazdem na 8 kilometrów przed metą, a następnego dnia zawodnicy zmierzą się z 6 trudnymi podjazdami, jednak etap kończy się ponad 20 kilometrami zjazdów, co może wykorzystać chociażby nasz Michał Kwiatkowski. Ostatni dzień to jazda indywidualna na czas pod charakterystyczną dla tego wyścigu górę Col d’Eze (9,6 km śr. 4,7%). Tak jak wspomniałem, Paris-Nicea co roku trzyma się dosyć podobnej trasy, z wieloma kilkukilometrowymi podjazdami na trasie etapów, co często potrafi sprawić, że wyścig jest jeszcze ciekawszy niż przy przejeździe przez słynne, czasem ponad 20-kilometrowe, przełęcze.
 
Zupełnie inaczej będzie na Tirreno Adriatico – 1. etap to jazda drużynowa na czas (23 kilometry), po czym do walki włączą się sprinterzy, którzy mają dla siebie odcinki numer 2,3 i 6. 14 marca będziemy mogli obejrzeć długi, prawie 220-kilometrowy etap z 3 trudnymi podjazdami w drugiej części dystansu, gdzie z pewnością wyselekcjonuje się ok. 20-30 osobowa grupa, która następnego dnia powalczy o zwycięstwo w całym wyścigu. Areną ich zmagań będzie wtedy znany chociażby z Giro d’Italia 2010 podjazd pod Monte Terminillo o długości ok. 15 kilometrów, gdzie usytuowana będzie meta tego odcinka. Jeśli nawet on nie przyniesie decydujących rozstrzygnięć, to cały wyścig po raz kolejny zakończy 10-kilometrowa czasówka w San Benedetto del Tronto.
 
Fabian Cancellara na trasie Tirreno Adriatico Źródło: Wikimedia Commons

Fabian Cancellara na trasie Tirreno Adriatico
Źródło: Wikimedia Commons

POLACY

W poprzednim sezonie Polacy przyzwyczaili nas do tego, że coraz częściej przyjeżdżają na największe wyścigi w roli faworytów. Nie inaczej będzie i tym razem, szczególnie na Paris-Nicea. W Tinkoff Saxo pojedzie Rafał Majka, który już w Omanie pokazał, że jest w świetnej dyspozycji, wręcz nadspodziewanie dobrej jak na tą część sezonu. Co prawda trasa nie jest dla niego idealna, jednak etap 4. i czasówka pod Col d’Eze zdecydowanie powinny mu odpowiadać, tym bardziej, że do pomocy ma cały zespół, m. in. Pawła Poljańskiego. Dwóch Polaków będziemy oglądać również w ekipie Etixx-QuickStep, gdzie Michał Gołaś (a także m. in. Tony Martin) zrobi wszystko by Klasyfikacja Generalna padła łupem Michała Kwiatkowskiego. Jego sytuacja jest trochę inna niż Majki – sam mówi, że dotychczasowe wyścigi nie były dla niego kluczowe (chociaż 2. miejsce w Volta ao Algarve to wspaniały wynik), za to 3 ostatnie odcinki wydają się być wręcz stworzone dla niego, jeśli tylko nie straci wcześniej, na Croix de Chaubouret.
 
Naszych rodaków nie zabraknie również w Wyścigu Dwóch Mórz. O dobre miejsce w Klasyfikacji Generalnej może powalczyć Przemysław Niemiec, który prawdopodobnie będzie liderem swojej drużyny. W ucieczkach na 4. i 5. etapie (a może nawet w walce o klasyfikację Generalną?) będziemy wypatrywać Bartosza Huzarskiego, a na czele peletonu prawdopodobnie nieraz zobaczymy Macieja Bodnara, pomagającego Alberto Contadorowi i Peterowi Saganowi. Możemy też liczyć na wysokie miejsce w jeździe na czas, gdyż Bodnar już w tym sezonie zdążył świetnie zaprezentować się w tej specjalności w Katarze.
 

FAWORYCI

Poza Polakami w tych wyścigach wystąpi również wiele innych gwiazd światowego peletonu, zdecydowanie zbyt dużo by o każdym z osobna coś pisać, dlatego po prostu ich wymienię, co ułatwi ocenienie która tygodniówka cieszy się w tym roku większym zainteresowaniem. Kolejność przypadkowa.
Paris-Nicea
Klasyfikacja Generalna: Majka, van Garderen, Kwiatkowski, Rui Costa, Peraud, Bardet, Kelderman, Ion Izagirre, Gilbert, Aru, Tom Dumoulin, Wellens, Porte, Dennis, Barguil, Talansky, Intxausti
Sprinty: Kristoff, Degenkolb, Demare, Bouhanni, Coquard, Rojas, Greipel, Matthews, Hutarovich
Jazda na czas: Tony Martin, Wiggins
 
Bradley Wiggins na trasie czasówki, Paris Nicea 2012 Źródło: Wikimedia Commons

Bradley Wiggins na trasie czasówki, Paris Nicea 2012
Źródło: Wikimedia Commons

Tirreno Adriatico (lista startowa może jeszcze ulec zmianom)
Klasyfikacja Generalna: Contador, Nairo Quintana, Nibali, Froome, Pozzovivo, Pinot, Rolland, Van Den Broeck, Rodriguez, Daniel Martin, Ten Dam, Mollema, Uran
Sprinty: Sagan, Cavendish, Kittel, van Avermeat, Pelucchi, Farrar, Goss, Navardauskas, Viviani
Jazda na czas: Cancellara, Malori
 

TRANSMISJE TELEWIZYJNE

Paris-Nicea:
09-10 marca 14.00 Eurosport
11-13 marca 14.00 Eurosport 2
15 marca 13.30 Eurosport 2
W chwili obecnej transmisja na żywo przedostatniego etapu nie jest przewidziana, retransmisja – 14 marca, 20.15 Eurosport
 
Tirreno Adriatico:
12 marca 14.45 Eurosport
13 marca 14.30 Eurosport
16-17 marca 14.30 Eurosport
Transmisje na żywo z pozostałych etapów (1,4,5) nie są przewidziane, retransmisje:
11 marca 19.00 Eurosport (1. etap)
14 marca 19.45 Eurosport (4. etap)
15 marca 17.00 Eurosport (5. etap)
 
 

CIEKAWOSTKI

-Erik Zabel często dzięki startom w Tirreno Adriatico przygotowywał się do Mediolan-San Remo, które kilkukrotnie wygrał. W tym roku wystartuje tu jego syn, Rick Zabel, który mając 21 lata i 100 dni będzie najmłodszym zawodnikiem na starcie włoskiego wyścigu. Dla porównania najmłodszy w Paris-Nicea będzie włoski sprinter, Niccolo Bonifazio, 21 lat i 137 dni.
-Najstarszymi uczestnikami będą z kolei Matteo Tosatto (Tirreno Adriatico, 40 lat i 307 dni) i Gregory Henderson (38 lat i 186 dni).
-Na starcie obydwu wyścigów nie zabraknie również kolarzy z nieco egzotycznych dla kolarstwa państw, jednak niektórzy z nich mają już wyrobioną markę – w Tirreno Adriatico pojadą Chińczyk Xu (Lampre Merida), Etiopczyk Grmay (również Lampre, bardzo utalentowany góral) i znany już Kostarykańczyk Amador (Movistar). We Francji niektórzy w roli czarnego konia stawiają natomaist Argentyńczyka Eduardo Sepulvedę (Bretagne Seche Environnement).
-Po reaktywacji wyścigu Paris-Nicea przybierał on różne nazwy. Niceę zastępowało Morze Śródziemne lub Lazurowe Wybrzeże, jednak po kilku latach wróciła pierwotna, dobrze nam znana nazwa.
-Pierwszą edycję Tirreno Adriatico Zandegu wygrał z identycznym czasem jak drugi w Klasyfikacji generalnej Vito Taccone, co zdarzało się bardzo rzadko w tamtych czasach. Włoski zawodnik był też bardzo barwną postacią ówczesnego peletonu, do dziś znane są historie jak na życzenie dziennikarzy po etapach… śpiewał.
-W 1974 roku w Paris-Nicea wystartowała Reprezentacja polski, jako pierwsza ekipa amatorska w wyścigu dla zawodowców. W Klasyfikacji Generalnej najwyżej byli Janusz Kowalski (27, najlepszy wynik Polaka jak do tej pory) i Ryszard Szurkowski (28). Szurkowski poza tym trzykrotnie meldował się w pierwszej trójce na etapach, chociaż żadnego z nich nie wygrał.
-W 1959 roku Paris-Nicea wygrał Jean Graczyk, Francuz polskiego pochodzenia.
-W 2001 roku Piotr Wadecki wygrał etap Paris-Nicea do St Raphael, co było jedynym zwycięstwem etapowym Polaka w tym wyścigu.
-2 lata temu 4. miejsce w Tirreno Adriatico zajął Michał Kwiatkowski, co jest najlepszym osiągnięciem Polaka w tym wyścigu. Rok temu zajął 18. miejsce, a 15. był startujący tam również teraz Bartosz Huzarski.