Jazda na WACIE, czyli Paweł Kościelny w kolejnej edycji Legia MTB Maraton – 23 kwietnia 2016


To był kolejny techniczny, a zarazem szybki maraton z cyklu Legii. Nie wiedziałem do końca jak wyjdzie ten start ze względu na ciągnące się osłabienie organizmu połączone z delikatnym zaziębieniem. Ustawienie zawodników wreszcie zgodnie z regulaminem, czyli pierwszych ośmiu zawodników „open” w pierwszej linii.

Początek był bardzo mocny i grupa szybko się podzieliła. Starałem się utrzymywać z przodu i to mi się udało. Uciekało nas siedmiu. Pod koniec pierwszego okrążenia dwóch zawodników uciekło. Trudno było ich gonić, bo dysponowali znacznie większą mocą. Do pewnego momentu jechaliśmy w piątkę, a później w czterech, po upadku jednego z towarzyszy, aż do ostatniego okrążenia.

Okazało się, że był to bardzo ważny moment tego wyścigu dla naszej grupki. Tuż po rozpoczęciu czwartego kółka, w miejscu gdzie można było na krótko wyjąc bidon z piciem, zaatakował Piotr Próchnicki, wraz z Wiktorem Polonisem. Próbowaliśmy wraz z Andrzejem Pietrzakiem się za nimi utrzymać, jednak obydwaj nie dysponowaliśmy odpowiednimi siłami. Wraz z Andrzejem do końca walczyliśmy o 5. pozycję. Tradycyjnie już na finiszu byłem lepszy.

Ostatecznie rywalizację zakończyłem na 5. miejscu open i 4. w kategorii wiekowej. Cieszy niewielka strata do zwycięzcy, natomiast jak zawsze pozostał niedosyt, bo będąc w najlepszej piątce nie udało się wywalczyć pudła w kategorii wiekowej. Cóż, niedługo mój dystans zdominują sami 40-latkowie oraz byli zawodnicy J. Wystarczy zerknąć na klasyfikację open dystansu mega (na pierwszych 7 zawodników aż 6 jest z mojej kategorii wiekowej). Po prostu druga młodość 40-latków.

Podsumowując, oceniam wyścig dosyć pozytywnie tym bardziej, że trasa jak zawsze była ciekawa, miejscami mocno techniczna i bardzo dobrze pomyślana. Zrealizowałem wszystkie cele poza miejscem na pudle w mojej kategorii.

img_4040